„Gwarantujemy 99,9% dostępności” brzmi kojąco - do momentu przeliczenia na zegar. 99,9% w skali roku to niemal 9 godzin niedostępności. Każda kolejna dziewiątka zmienia ligę, dlatego warto je liczyć, a nie podziwiać.
Dziewiątki przeliczone na czas
- 99% - ponad 3,5 doby przerw rocznie (ok. 7 godzin tygodniowo!),
- 99,9% - ok. 8 h 46 min rocznie,
- 99,95% - ok. 4 h 23 min rocznie,
- 99,99% - ok. 53 minuty rocznie.
Dla wizytówki różnica między 99,9 a 99,99 bywa niezauważalna. Dla sklepu w Q4 - to różnica między nocną przerwą techniczną a utraconym szczytem sprzedaży (wymagania sklepów).
Jak czytać gwarancje SLA
Trzy pytania do regulaminu: co jest wliczane (prace planowane często są wyłączone z liczenia), jak mierzona jest niedostępność (od zgłoszenia czy od wystąpienia) i co dostajesz za złamanie gwarancji - zwykle rabat proporcjonalny do przerwy, a nie rekompensatę strat. SLA to narzędzie wiarygodności, nie polisa.
Jak sprawdzić uptime samodzielnie
Nie wierz deklaracjom - mierz. Darmowe monitory (ping co 1-5 minut z powiadomieniem) pokażą realną dostępność po miesiącu. To samo narzędzie ustawione na czas okresu testowego (plan testu) wyłapie operatora z wieczornymi zadyszkami - te zwykle idą w parze z rosnącym TTFB, który też warto mierzyć.
Uptime a codzienna szybkość
Strona może być „dostępna” i jednocześnie ledwo dychać - uptime nie mierzy jakości działania. Dlatego dostępność czytamy zawsze w parze z wydajnością: serwer, który stoi, ale muli, formalnie ma 100%. W naszym rankingu traktujemy deklaracje SLA jako punkt wyjścia, nie dowód; dowodem są pomiary.
Powtarzające się awarie to także problem dla widoczności w wyszukiwarce - jak Google reaguje na niedostępność strony, opisujemy w tekście zmiana hostingu a SEO.